Podsumowanie roku 2019

Pamiętacie, że jeszcze jakiś czas temu w każdy ostatni tydzień grudnia robiłam podsumowanie danego roku?
Spisywałam na kartce (tudzież w Wordzie) co udało mi się osiągnąć, jakie miejsca odwiedziłam, co mnie zachwyciło, a co rozczarowało i w jakim punkcie życia obecnie się znajduję.

Moje ostatnie podsumowanie pochodzi z 2017 roku. Nie zrobiłam podsumowania roku 2018.

Pamiętam, że kończyłam 2017 rok pełna wątpliwości.
Moja notatka z grudnia dotyczyła głównie pracy w której nie czułam się dobrze i braku pomysłu na to co dalej.
Nie miałam wtedy pojęcia, że już za kilka tygodni wyruszę w podróż po Ameryce Południowej, poznam Jorge i przeprowadzę się do Panamy.

Dzisiejsza notatka to podsumowanie roku 2019. Roku pełnego przygód, wątpliwości, wzlotów i upadków.
Miałam cztery postanowienia na ten rok:

– Odwiedzić 4 nowe kraje/wyspy – udało się!
– Schudnąć do wymarzonej sylwetki – prawie 😉 9kg za mną, pozostały jeszcze 3.
– Nauczyć się dobrze Hiszpańskiego – jest lepiej, ale nadal pozostaje bardzo dużo do zrobienia.
– Czwartego wam nie zdradzę, ale powiem, że udaje się 😉

Styczeń

Powitałam w ramionach Jorge, na przepięknej Karaibskiej wyspie o nazwie St. Lucia.
Staraliśmy się poznać wyspę jak najlepiej. Zjechaliśmy ją od północy na południe, ciesząc się przepięknymi widokami i klnąc na miliony zakrętów oraz wzniesień.

Ze wszystkich Karaibskich wysp które do tej pory odwiedziłam, St Lucia jest moją ulubioną.  Swoim pięknem bije na głowe sąsiednie wyspy. Pełna jest szerokich, bajecznych plaż, stromych zboczy górskich i cudownych widoków.

W styczniu por raz pierwszy odwiedziłam też Boquete. Jest to miasto ulokowane niedaleko granicy z Costa Rica, w górskiej części Panamy. Mnóstwo tam plantacji kawy, wodospadów i szlaków górskich. Polecam każdemu kto wybiera się do Panamy!

Koniec miesiąca spędziłam w Orlando, gdzie po raz pierwszy w życiu zobaczyłam na żywo mecz futbolu Amerykańskiego.

W styczniu postanowiłam też zostać pesketarianką (jem tylko mięso ryb).

Luty

Minął mi głównie na nauce hiszpańskiego.

Zaczęłam czuć się w Panamie cholernie samotna. Mimo partnera i kilku znajomych brakowało mi osoby przed którą mogłabym się otworzyć, wyjść na kawę i szczerze pogadać. Zmęczona byłam uśmiechaniem się i mówieniem, że wszystko jest zajebiście spoko, gdy tak naprawdę nie jest. Czułam się zagubiona i samotna.

Ten stan utrzymywał się przez kolejne kilka miesięcy.

Marzec

To miesiąc w którym Panamczycy świętują karnawał. Pełno jest muzyki, tańca i cystern oblewających ludzi wodą 😉
Było to ciekawe doświadczenie którego raczej nie będę powtarzać zbyt często. 😉

Kwiecień

Przyniósł ze sobą podróż do nowego miejsca – Kolumbii.
Polecieliśmy do Bogoty na festiwal Estereo picnic. Poznaliśmy wielu fajnych ludzi, imprezowaliśmy nieprzerwanie przez 4 dni i zwiedziliśmy kawałek miasta.

Bogota wpisała się na listę miast do których chętnie wrócę. Głównie przez serdecznych, otwartych ludzi, szalone imprezy i chłodniejsze temperatury do których tęskno mi, odkąd żyję w Panamie.
W kwietniu kupiłam też komputer i na nowo zaczęłam prowadzić  tego bloga

Maj

Po raz pierwszy odwiedziłam Bocas del Torro i zakochałam się totalnie w tym miejscu! Piękne plaże, urocze restauracyjki i kawiarnie, a do tego beztroska, imprezowa atmosfera.

Jeśli szukacie miejsca aby odpocząć i pobyć na łonie natury wybierzcie się na Bocas w niedzielę, poniedziałek, wtorek.
Jeśli wolicie głośne imprezy do samego rana, wpadnijcie tutaj w piątek lub sobotę!

Na Bocas każdy znajdzie coś dla siebie 😉

Maj był też pełen pytań na które nie umiałam znaleźć odpowiedzi. Labiryntów bez wyjścia, rozmyślań o tym co dalej…

Czerwiec

Minął mi pod znakiem imprez (m.in obchodziliśmy z J. pierwszą rocznicę naszego związku oraz ‘żegnałam się’ ze znajomymi przed wyjazdem do Polski 😉

W czerwcu udało mi się również odwiedzić Curacao oraz Arubę! Po raz pierwszy w życiu zobaczyłam żółwie morskie w ich naturalnym środowisku i pływałam tuż obok nich ❤

Lipiec

To wyczekiwana wizyta w Polsce!

Najpierw kilka dni w Berlinie który zrobił na mnie naprawdę fajne wrażenie.
Później dni (tygodnie) spędzone z przyjaciółmi, znajomymi i rodziną.

Kilka rozczarowań ludźmi którzy mieli być ‘na zawsze’, ale czas i dystans jednak zrobiły swoje. Znacznie więcej wzruszeń bo czas i dystans nie zepsuły nic w przypadku innych osób.

Dużo imprez, rozmów, spacerów i zwierzeń.
Lipiec  był zdecydowanie miesiącem pełnym emocji.

Sierpień

Przyleciał do mnie Jorge!
Wspólnie zwiedzaliśmy kawałek Polski oraz Budapeszt (który niezmiennie jest moją ukochaną Europejską stolicą). Byliśmy na weselu mojej koleżanki oraz przedstawiłam J, mojej rodzinie.

To był naprawdę fajny czas we dwoje.

Pod koniec sierpnia Jorge wrócił do Panamy, a ja poleciałam z rodzinką na Fuerteventure!
Spędziliśmy tydzień zwiedzając wyspę, pijąc drinki przy basenie i rozmawiając o mniej i bardziej życiowych kwestiach 😉

Wrzesień

Powrót do Panamy.
Wrzesień to głównie praca i czas spędzony z Jorge.
Mój pobyt w Polsce był naszą najdłuższą rozłąką i mocno się stęskniliśmy 😉

Poza tym, starałam się wrócić do diety i sportowego tryby życia po niemalże dwumiesięcznej przerwie.

Październik

To miesiąc moich urodzin.
Obchodziłam je w gronie znajomych, tańcząc w jednym z klubów do białego rana. Skradziono mi telefon, przepadło mnóstwo pięknych zdjęć.
Jorge w prezencie urodzinowym zabrał mnie po raz pierwszy na legendarne wyspy San Blas które pozostawiły za sobą lekkie rozczarowanie.
Cieszę się, że mogłam je zobaczyć, nie zamierzam jednak na nie wracać (w tym poście przeczytasz więcej na ten temat).

Listopad

To miesiąc pełen nudnych, zwyczajnych dni które jednak nie przynosiły (jak zwykle) poczucia niedosytu. Wręcz przeciwnie, pełne były spokoju i odprężenia.

Na wadze pojawił się kolejny kilogram mniej. To już -9kg odkąd przeszłam na dietę i zaczęłam walczyć o lepszą sylwetkę. Czerpię z tego mnóstwo satysfakcji.

Koniec listopada to wizyta na Bocas del Torro, które ponownie zachwyciło mnie swoim pięknem ❤

Grudzień

Miesiąc rozpoczęłam od zaangażowania się w działalność charytatywną. Zorganizowaliśmy imprezę świąteczną dla dzieci z najbiedniejszych rodzin. Zebraliśmy mnóstwo zabawek, jedzenia i ubrań. Radość tych maluchów była nie do opisania ❤

W tym miesiącu zaczęłam też nową pracę, nie wiem jeszcze co o niej myślę.

Za 4dni lecę na Kubę i to tam spędzę Nowy Rok. Jaram się tym ogromnie. To kolejne spełnione marzenie na mojej liście ❤

Czytam to podsumowanie i nadziwić się nie mogę ile ‘pierwszych razy’ przyniósł mi 2019 rok.
Mimo wątpliwości i potknięć zamykam ten rok z uśmiechem na twarzy, choć bez poczucia satysfakcji. Myślę, że dobrze przeżyłam ten czas, ale wiem, że mogłam zrobić to lepiej.

Cieszę się na nadchodzący 2020 rok. Czuję, że przyniesie mi wiele zmian i emocji. Postaram się przeżyć je jak najintensywniej.

2019 – dziękuję.
2020 – czekam na Ciebie z otwartymi ramionami 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s