Czy samotna kobieta może wyjechać do Indii?

Hey!
Odpowiem Wam dziś na pytania, którymi zaaupywaliście mnie podczas mojej podróży po Indiach:

Czy w Indiach jest bezpiecznie?
Czy kobieta może pojechać tam w pojedynkę?
Czy pozwoliłabym swojej córce/siostrze/przyjaciółce na taką wyprawę?

Nie powiem żadnej kobiecie, że nie powinna tutaj przyjeżdżać. Żadnej też nie powiem, że może jechać i nic jej się nie stanie.
Tak naprawdę uważałam samotną wyprawę do Indii za głupotę i duże ryzyko, którego wcale nie chciałam podejmować. 
Miałam podróżować po Indiach z człowiekiem którego uważałam za swojego przyjaciela. Do momentu gdy będąc już na lotnisku dowiedziałam się, że… nie leci.
Zostałam sama.

Poniżej przedstawię Wam kilka faktów z życia codziennego w Indiach. Podkreślam, że jest to codzienność, czyli każdego dnia, przez cały czas. Nie pojedyncze przypadki.

Wam natomiast pozostawiam decyzję, czy to kraj który powinien znaleźć się na Waszej podróżniczej liście.

  • Po pierwsze – patrzą się tu na Ciebie wszyscy. Mężczyźni zwłaszcza. I wcale nie próbują tego ukryć.
    Jeśli jesteś nieśmiała i z pochyloną głową uciekasz wzrokiem w bok, jest tylko gorzej.
    Jeden z Hindusów powiedział, że mam się dobrze, bo mam pewny siebie sposób chodzenia. Nie wyglądam przez to jakbym była w tym kraju pierwszy raz, dzięki czemu uliczni naciągacze aż tak bardzo mnie nie nękają, a faceci ‚przypadkowo’ nie ocierają się o mnie.
  • Po drugie – robią Ci zdjęcia. Ci normalniejsi podejdą i poproszą o wspólne selfie (które zazwyczaj obejmuje około dziesięciu zdjęć z nimi i ich kolegami, dopóki nie powiesz, że masz dość) Ci mniej normalni po prostu chodzą i kamerują Cię z pewnej odległości.
  • Po trzecie – lepiej nigdy nie mówić, że jesteś sama (a już na pewno nie mów, że jesteś singlem).
    W każdym hostelu (poza Zostel w Goa) w którym wynajmowałam pokój faceci z recepcji po prostu zabierali sobie moje dane z paszportu, wyszukiwali mnie na fb i wysłali mi setki wiadomości. Zupełnie nie przeszkadzał im fakt, że nie odpisuje. Ciągle próbowali mnie gdzieś zaprosić itp.
    Mogłabym uznać, że to miłe gdyby nie sposób w jaki na mnie patrzyli.
  • Po czwarte – „Nie” dla Hindusów wcale nie oznacza ‚nie’.
    To bardziej: „tak, ale się droczę”. I nawet jeśli powtórzycie to „Nie” dziesięć razy i tak nie gwarantuje to efektu. Mam tutaj na myśli głównie facetów którzy zaczepiają Was na ulicy proponując podwózkę (praktycznie wszyscy mają tutaj motocykle), ulicznych sprzedawców i wszystkich pozostałych mężczyzn którym uprzejmie odpowiedziałyście na pytanie „How are you?”
  • Po piąte – jeśli dałyście komuś nr telefonu (np taksówkarzowi który woził Was cały dzień po mieście (za ustaloną z góry stawkę, ZAWSZE ustalajcie cenę z góry) ) to dla niego jest to znak, że jesteście super przyjaciółmi. Ów człowiek jest pewien, że za nim tęsknisz, na pewno chcesz z nim pisać i rozmawiać na okrągło przez telefon.
    Będzie zasypywał Cię słodkimi obrazkami i tekstami na dzień dobry. Nie zdziw się tez gdy „przez pomyłkę” podeśle Ci jakieś porno.
  • Po szóste – nie wychodź po zmroku.
    Ja zrobiłam to dwa razy – w Agrze (pisałam o tym na fp) i dostałam nauczkę na cały miesiąc. Ponownie wyszłam w nocy będąc w Goa. Właściwie to nie zdążyłam wrócić przed zmrokiem.
    Na szczęście Goa jest bardzo turystycznym miejscem i samotna kobieta nie jest tu aż tak niezwykłym widokiem. Dzięki temu poza standardowymi zaczepkami nie spotkało mnie tu nic niemiłego, ale i tak trzęsłam się ze strachu mając w pamięci wydarzenia w Agrze.
  • Po siódme – dziewczyno, nie ryzykuj! 
    I uwaga – ryzykiem jest tutaj przejażdżka z kimś obcym (polecam używać Uber)
    Ryzykiem jest wsiadanie do koedukacyjnego wagonu jeśli wyznaczony jest osobny dla kobiet.
    Ryzykiem jest bookowanie łóżka w pokoju koedukacyjnym (prawie każdy hostel dysponuje osobnymi pokojami dla kobiet).
    Ryzykiem jest powiedzenie, że nie masz faceta.
    Ryzykiem jest zgoda na to żeby ktoś Cię gdzieś zaprowadził gdy się zgubiłaś i podawanie adresu swojego zameldowania.

  • Po ósme – Indie są biednym, brudnym krajem.
    Nigdy nie spotkałam się z takim ogromem ubóstwa. Nigdy nie widziałam tylu bezdomnych ludzi, takich gromad wygłodzonych, żebrzących na ulicach dzieci i nie spotkałam się z tak wysokim brakiem higieny.
    Wszędzie słyszy się o magii, kolorach i niezwykłości Indii.
    Nikt nie przygotował mnie na cały ten ogrom cierpienia i ludzkiego nieszczęścia. Nikt nie uprzedził mnie, że blogerzy, pisarze i podróżnicy przedstawiają kłamliwy, ugładzony obraz rzeczywistości. Prawdziwe Indie niemalże zwaliły mnie z nóg, wycieńczyły psychicznie i fizycznie.
    Pokazały jak mało wiem o świecie i życiu.

Dla osób które mnie nie znają/nie śledzą mojego bloga:


Jestem typem naiwnej optymistki która bardzo wierzy w ludzi (i ludziom). Na początku słuchając tych wszystkich osób (mojego kolegi z Delhi, taksówkarza z Agry z którym się zaprzyjaźniłam, rodziny z Jaipur, przewodnika po Taj Mahal itd) mówiących mi: „Z nikim nie rozmawiaj, nikomu nie mów jaki hostel wynajęłaś, nie odpowiadaj na zaczepki, za nikim nie idź” myślałam sobie, że cholera, przesadzają.
W sumie cały czas trochę tak myślę, ale mimo to stosuje się w 100% do poleceń.
Bo istnieje szansa, że to ja nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia, a oni jednak tak.
Miałam też taką sytuację w Bombaju – z lotniska zamówiłam Ubera. Kierowcą był starszy facet, a na miejscu pasażera siedział młody chłopak. Rozmawiali w Hindi.
Później chłopak rozmawiał po angielsku ze mną. Powiedział, że przeprowadził się do Bombaju na studia i wraca właśnie po miesiącu nieobecności. Wieczorem ma spotkanie z przyjaciółmi i skoro jestem tutaj sama, to może chce wpaść do nich na drinka.
Nie wiem dlaczego, ale byłam pewna, że to syn taksówkarza, tak jakoś serdecznie rozmawiali ze sobą.
Dałam chłopakowi swój nr telefonu, ciesząc się w duchu, że spotkałam fajnego chłopaka i w dodatku to zupełnie bezpieczne.
Jednak, gdy tylko zatrząsnęły się za nim drzwi auta, kierowca odwrócił się w moją stronę i zaczął mi tłumaczyć jaką popełniłam głupotę.

Powiedział, że być może w innych krajach to normalne, ale tutaj są Indie. Tutaj nie wolno się w ten sposób umawiać. Dodał, że jeśli pojadę tam wieczorem, ci faceci mogą mnie zgwałcić i naprawdę nikt nie stanie po mojej stronie. 
Tak mnie przestraszył, że natychmiast usunęłam numer i znów zamknęłam się na jakiekolwiek nowe przypadkowe znajomości.

Przedstawiłam Wam trudne oblicze tego kraju. Pora na trochę pozytywnych aspektów:

  • Ludzie bardzo się o Ciebie troszczą – jeśli wybierasz się na zorganizowaną wycieczkę możesz być prawie pewna, że jakaś obca rodzina dotrzyma Ci towarzystwa. Będą bacznie czuwać abyś się nie zgubiła i aby nikt Cię nie zaczepiał. Na pewno będą też przeszczęśliwi jeśli porozmawiasz trochę z ich dziećmi (niektóre starsze kobiety wierzą, że gdy biała kobieta weźmie na ręce ich dziecko, przyniesie mu to szczęście. Nie wiem skąd ta teoria, ale trzymałam na rękach kilkanaście noworodków)

  • Kierowcy autobusów upewnią się trzy razy czy wróciłaś do busa, czy dobrze się czujesz i czy nie potrzebujesz przypadkiem wody lub czegoś do jedzenia.

  • Sprzedawcy chętniej zejdą z ceny. Kierowcy tuk-tuków, Ubera czy taksówki w 90% po zawiezieniu Cię na miejsce będą stali i patrzyli czy na pewno bezpiecznie weszłaś do budynku.

  • W Indiach jak nigdzie indziej nauczysz się doceniać małe rzeczy. Zobaczysz jak bogate jest Twoje życie i zrozumiesz ile masz w nim szczęścia. Indie uczą wdzięczności, bezinteresowności i dobra.

Podsumowując – Indie to interesujący, zupełnie odmienny i na swój sposób piękny kraj.
Przygotuj się jednak dobrze na tą podróż. Nie wkładaj sobie do głowy pięknych, kolorowych Instagramach zdjęć.
Bądź gotowa na trudną, pozbawioną
filtrów rzeczywistość.
I daj sobie czas.

Powodzenia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s